Co nowego na stronie?
Dzisiejszy wpis należy do rodzaju ”merytorycznych inaczej”. Bowiem zamiast traktować o literaturze, powie Wam co nieco na temat już wprowadzonych, jak i dopiero planowanych zmian na blogu.
Operacja blog-stop
Blog, jak widać, zawieszony. Nie pierwszy raz. Mam nadzieję, że ostatni – w tym celu nie zacznę pisać, dopóki nie nabiorę pewności, że więcej się nie zatnę. Mógłbym pisać o wielu zobowiązaniach, braku czasu… ale wszyscy to znamy. Napiszę więc prościej, a jakże prawdziwie…
… samo życie.
Pozdrawiam i nieśmiało liczę, że gdy ja wrócę – Wy również.
Cienie i blaski jōhōka shakai
Pewnie każdemu zdarzyło się w życiu, przy tej czy innej frustrującej okazji, choć przez chwilę pomarzyć jak to wspaniale byłoby żyć w innym miejscu, innym czasie. Nic to, że podobne myślenie ma w sobie więcej ironii niż rzeczywistych pragnień, wszak tak samo jak marzenia (te najprawdziwsze, o gwiazdkę z nieba) znajduje się poza naszym zasięgiem. Bardzo dobrze zresztą, bo dowodzi to naszego dystansu do rzeczywistości i zaistniałej w niej, pechowej sytuacji. Każdy lubi sobie od czasu do czasu ponarzekać, tak zwyczajnie, terapeutycznie. Tu i teraz. Odległych krain i zapomnianych czasów mamy wszak pod dostatkiem, wystarczy sięgnąć po książkę. Fantastyczną oczywiście.
Czas Fantastyki 1/2009 – omówienie numeru

Nowy rok – nowy numer – nowy cykl omówień
„Czas Fantastyki”, czyli „kwartalnik dla zaawansowanych” pod redakcją Macieja Parowskiego, wkroczył już w A.D. 2009, wzbogacając zarazem grono omawianych na łamach Katedry magazynów fantastycznych.
„Osiemnastka” wita nas interesującym wyobrażeniem współczesnej Meduzy, spozierającym z okładkowych ram. Nie dajmy się jednak zatrzymać i zajrzyjmy do środka, bo warto. Szczególnie interesujące szkice przygotowali Konrad T. Lewandowski, Anna Ptaszyńska i Lech Jęczmyk, ale porcja zjadliwej publicystyki nie zamyka się na tych kilku nazwiskach. Trzymający poziom komiks, sympatyczny wywiad i stały leksykon dopełniają miary zadowolenia. Wiele jest też tekstów polemicznych, choć niektórym dyskusjom (niestety) towarzyszy wyraźny brak wyczucia właściwego tonu.
Literackie wojaże #3 (2/09)
Już trzecie podsumowanie czytelniczego miesiąca i choć wyraźnie ukazuje tendencję spadkową, nadszedł czas na zdecydowany odpór i wytyczenie nowych standardów. A jakże! Plan na luty bardzo ambitny, bez porównania do poprzednich choćby z tego względu, że tym razem zamierzam naprawdę czytać i za miesiąc donieść, że przeczytałem – jeżeli nie wszystko, to chociaż zdecydowaną większość. Między innymi: kolejne książki Zajdla (najlepsze już, niestety, za mną), nieco rozrywkowych pozycji recenzenckich i drugi tom cyklu “Wielka wojna”, o którym słyszałem wiele dobrego.
Literackie wojaże #2 (1/09)
Witam wszystkich po dość długiej przerwie i po raz pierwszy w nowym roku, a zarazem przepraszam tych, którzy regularnie odwiedzali stronę, licząc na nowe wpisy. Styczeń okazał się tak absorbujący, że nie starczyło mi czasu ani na lekturę ani na odwiedziny własnego blogu, co się zresztą do lutego nie zmieni. Mam nadzieję, że ferie zimowe pozwolą nadrobić wszelkie zaległości. Tyle tytułem wyjaśnienia, czas przejść do czytelniczego podsumowania.
Świąteczne życzenia
Wspaniałych, rodzinnych Świąt pełnych miłości i ciepła, kilku dni błogiego lenistwa i jednej, krótkiej chwili zadumy, aby podładować akumulatory i nabrać sił na kolejny rok oraz zdecydować, na co warto je przeznaczyć. Wszystkie życzenia brzmią podobnie, wszystkie zawierają w sobie radość, klauzulę bezpiecznego powrotu do szkoły/pracy i mnóstwo szczęścia ze spełnionych marzeń. Słyszymy je na każdym kroku, co roku te same (nieraz do znudzenia) – ale skoro tak się dzieje, to może coś jest na rzeczy? Chciałbym Wam podziękować za liczne odwiedziny niniejszej strony i od siebie życzyć, abyście zawsze wiedzieli jakie życzenia byłyby dla Was najlepsze. Jeśli tak się stanie – poradzicie sobie i bez nich, z niewielkim wkładem od Was samych spełnią się, a Wy będziecie mogli znowu słuchać o wesołych i radosnych Świętach… do znudzenia :)
Czego Wam i sobie życzę.
Najlepszego!
