Pamiętnik mistrza grozy
Moja przygoda z twórczością Stephena Kinga rozpoczęła się całkiem niedawno, w dodatku dość specyficznie. Jakże inaczej bowiem określić lekturę autobiografii (a zarazem autoanalizy pisarstwa), sporządzonej przez autora znanego nam jedynie z dwóch ekranizacji jego powieści? Swoją drogą były to rewelacyjna Zielona mila i budzące jedynie uśmiech politowania (również na ustach samego autora) Maksymalne przyspieszenie. Sięgając po ten specyficzny poradnik sztuki pisania i zgodnego z jego rytmem życia, oczekiwałem czegoś niezwykłego – silnej osobowości mistrza grozy; niemalże namacalnych wskazówek, które wskażą mi sedno literackiego warsztatu, w jaki powinien zaopatrzyć się każdy początkujący pisarz; a także solidnej gawędy, umilającej podróże miejską komunikacją i błogie chwile spokoju, wolne od przedświątecznej krzątaniny.
Prawo ulicy
Książki Johna Grishama cieszą się ogromną popularnością na całym świecie. Trudno powiedzieć czemu Amerykanin zawdzięcza swój sukces – autentyzmowi z jakim ukazuje prawnicze środowisko i kulisy jego pracy? Napięciu, jakie potrafi wywołać w czytelniku? A może skrawkowi bogactwa i odpowiedzialności, których obrazki – chciwie pożądane przez czytających – maluje w swoich książkach? Jako praktykujący adwokat (nota bene niezbyt długo) zdołał poznać realia panujące w opisywanym fachu i zgodnie z zasadą – “pisz o tym, o czym masz jakieś pojęcie” – przelał swoje doświadczenia w serię, liczącą coraz więcej wciągających, barwnych powieści. Nie można mu również odmówić umiejętności typowych dla autorów thrillerów i szeroko pojmowanych powieści sensacyjnych, które zresztą niezależnie od tła swoich fabuł pisze.
