Łańcuszek czytelniczo-blogowy
Od kilku dni obserwowałem drogę tego (podobno niegroźnego) łańcuszka poprzez blogi znajomych, aż w końcu za sprawą Maega zawitał do mnie – i zgodnie z instrukcją mam się z nim męczyć. Ad rem więc.
1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
Kiedy mam wolną chwilę – czytam. Stąd pora dnia nie ma wielkiego znaczenia, ale skoro mam wybierać, to stawiałbym na wczesny wieczór lub przedpołudnie. To drugie pod warunkiem, że dzień jest wolny i nie muszę się niczym przejmować. Tylko siąść i dać pochłonąć się lekturze. Cudownie ;)
Rzeczy Nie Całkiem Oczy Wiste
Dziś będzie o artykule przeczytanym w prasie – zgodnie z zapowiedzią z pierwszego wpisu. Otóż w listopadowym numerze NF Marcin Przybyłek podjął próbę zmierzenia się z zagadnieniem odbioru dzieła literackiego przez czytelników, których za Jungiem i jego „Typami psychologicznymi” (1921 r.) podzielił na kilka szczególnych kategorii. Autor cyklu felietonów, zatytułowanego przewrotnie „Rzeczy Oczy Wiste”, pokrótce charakteryzuje typologię szwajcarskiego badacza, wskazując na percepcyjny oraz intuicyjny sposób odbierania rzeczywistości, dzięki którym otrzymane dane można poddać – z kolei – myślowemu bądź uczuciowemu wartościowaniu. W ten sposób otrzymujemy pewien model, w którym poszczególne metody postrzegania otoczenia zajmują pozycje na planie przecinających się prostopadle osi x i y. Pomijając opis wspomnianych wyżej typów (zainteresowanych odsyłam do tekstu z NF 11/08 lub do dzieł samego Junga) można zastanowić się nad niektórymi z zawartych w felietonie twierdzeń. Właśnie one, a raczej chęć polemiki z nimi sprowokowały mnie do skrobnięcia kilku poniższych zdań i zawarcia na stronie pierwszego, grudniowego już wpisu.
Fantastyczne getto, czy istnieje?
W środowisku fantastycznym funkcjonuje pewien termin, słowo klucz, przykuwające uwagę czytelników, pojawiające się na ustach autorów – i to nieprzerwanie od wielu lat, pewnie stojące na nogach i chadzające własnymi ścieżkami wtedy, kiedy ja uczyłem się dopiero raczkować. Mam na myśli zamykanie fantastyki w murach semantycznego i jakościowego getta.
“Fantastyczne getto” – określenie magnetyzujące wszystkich, choć ostatnio nieco tracące na wyrazistości. Zmiana strategii wydawniczych, większe nakłady na promocję, popularność autorów z pogranicza gatunków – jak choćby Neila Gaimana – to tylko niektóre przyczyny, mogące odpowiadać za ten stan. Czyżby oznaki wyjścia z cienia, niepewnych kroków w stronę światła na scenie literackich mediów?
